Szpitalny oddział ratunkowy w Dąbrowie Górniczej: śmierć pacjenta po 30 godzinach
W Dąbrowie Górniczej zmarł 47-letni mężczyzna po 30 godzinach od pierwszej wizyty na szpitalnym oddziale ratunkowym (SOR). Pacjent odwiedził dwa szpitale przed swoją śmiercią, a dopiero sekcja zwłok ujawniła poważne schorzenie aorty, które mogło być przyczyną jego stanu zdrowia.
Po pierwszej wizycie na SOR w Dąbrowie Górniczej pacjent został odesłany do domu. W szpitalu w Sosnowcu, do którego udał się później, podejrzewano zatrucie pokarmowe oraz chorobę nerek. Kardiolog został wezwany bardzo późno, podczas reanimacji, co budzi wątpliwości co do postępowania medycznego.
Rzecznik Praw Pacjenta oraz prokuratura prowadzą dochodzenie w sprawie możliwych błędów diagnostycznych. Lekarz Ryszard Frankowicz zaznaczył: „Dopiero sekcja zwłok wykazała rozległą zmianę w łuku aorty, która wymagała pilnej interwencji i diagnostyki kardiologicznej.”
W związku z tą sprawą, Rzecznik Praw Pacjenta uznaje, że doszło do braku należytej staranności w udzielaniu świadczeń medycznych. Warto zauważyć, że szpital im. Strusia w Poznaniu, który także jest związany z sytuacją, działa obecnie w trybie ograniczonym z powodu awarii prądu, która miała miejsce o godzinie 12.
Na SOR w Poznaniu przyjmowani są tylko pacjenci w stanie bezpośrednio zagrażającym życiu, a wstrzymano pracę wszystkich poradni specjalistycznych. Szpital jest zasilany agregatami prądotwórczymi, a tomograf i rezonans magnetyczny działają tylko w nagłych sytuacjach zagrażających życiu.
Alicja Wesołowska, przedstawicielka szpitala, podkreśliła: „Pacjenci, których stan nie wymaga pilnej interwencji medycznej, są proszeni o zgłaszanie się do innych SOR-ów w Poznaniu.”
Wydarzenia te budzą wiele pytań dotyczących jakości opieki medycznej oraz procedur stosowanych w szpitalach. W miarę postępu dochodzenia, szczegóły pozostają niepotwierdzone.


