Cincinnati: Świątek przegrywa w półfinale z Pegulą, ale daje nadzieję przed US Open
Iga Świątek zakończyła swój udział w turnieju WTA 1000 w Cincinnati na etapie półfinału, gdzie uległa Jessice Peguli wynikiem 5:7, 6:4, 4:6. Polska tenisistka nie obroniła tym samym tytułu sprzed roku. Mimo porażki, mecz dostarczył polskim kibicom argumentów, że Świątek może liczyć się w walce o triumf w nadchodzącym US Open.
Spotkanie, które trwało blisko trzy godziny, było pełne emocji. Świątek prowadziła w decydującym secie 3:1, jednak Amerykanka zaprezentowała stabilniejszy poziom gry, wykazując się dużą wolą walki. Pegula, która wcześniej pokonała Amandę Anisimovą, nie zdradzała oznak zmęczenia.
Trudności na korcie i wsparcie sztabu
Świątek w trakcie meczu zmagała się z własnymi słabościami. Narzekała na pracę nóg, co wpływało na inne elementy jej gry. Podopieczna Francisco Roiga nie grała tak płynnie, jak w poprzednich rundach w Cincinnati czy w turnieju WTA 1000 w Toronto, który wygrała tuż przed przyjazdem do Ohio. Problemy te były umiejętnie wykorzystywane przez Pegulę.
Od początku meczu Świątek była spięta, popełniając podwójne błędy serwisowe. W pewnym momencie, przy stanie 2:3 i 0:30, miała na koncie 14 niewymuszonych błędów, podczas gdy Pegula zaledwie sześć. Trenerzy, w tym Daria Abramowicz i Maciej Ryszczuk, intensywnie instruowali ją z boksu, próbując pomóc jej odzyskać spokój i skupienie. Abramowicz krzyczała: „Dawaj! Skupiona! Rób swoje!”, a Ryszczuk dodawał: „Graj! Graj! Graj!”.
Świątek przez długi czas frustrowała się i dyskutowała, podczas gdy Pegula zachowywała spokój. Amerykanka, instruowana przez swojego trenera Marka Knowlesa, konsekwentnie realizowała swój plan na mecz. W pierwszym secie, przy stanie 5:6, Świątek popełniła kuriozalny błąd przy siatce, oddając rywalce punkt na wagę seta. Amerykanka nie mogła uwierzyć w ten „prezent”, a komentatorzy, tacy jak Bartosz Ignacik, wyrażali swoje zdziwienie.
Mentalny progres mimo porażki
Mimo negatywnego wyniku, postawa Świątek w tym meczu wskazuje na pewien mentalny progres. Choć powróciły nerwowe reakcje w stronę boksu, Polka ani razu nie wysłała sygnału, że się poddaje. Walczyła do samego końca, co mogło się podobać. Po przegranym pierwszym secie, Świątek udała się na przerwę toaletową, by się zresetować, podczas gdy Pegula i jej trener kontynuowali analizę i planowanie.
W trakcie meczu dało się zauważyć, że Świątek zmagała się z wiatrem, co utrudniało precyzyjne uderzenia. Mimo to, po przegranej w trzeciej rundzie Wimbledonu, Polka przepracowała miesiąc z Francisco Roigiem, Darią Abramowicz i Maciejem Ryszczukiem. Dzięki temu wróciła do grania mocnego, ale solidnego tenisa, budując punkty i przygotowując ataki, zamiast szarżować. Ze swoją psycholożką wypracowała przekonanie, że najbardziej stresująca część sezonu już się zakończyła.
Fizycznie Świątek jest w dobrej formie, co potwierdziła w trudnych momentach meczu. Jej ciało, choć czasem sztywne z powodu stresu, nie zawodziło. Odrodzoną Igę podziwiano już wcześniej, gdy po 11 miesiącach bez finału, wygrała turniej w Toronto, pokonując Jelenę Rybakinę, a także odwróciła mecz z Marią Sakkari w Cincinnati. To pokazuje, że jest w stanie odwracać losy spotkań, co nie udawało jej się przez ostatnie pół roku.
Porażka z Pegulą, choć bolesna, nie przekreśla progresu, jaki Świątek dokonała w ostatnich dziesięciu meczach. Przed US Open, polska tenisistka znajdzie się w gronie kandydatek do zwycięstwa, choć do tego potrzebny będzie lepszy serwis. W pozostałych obszarach gry, oczekuje się, że utrzyma wysoki poziom. Nie ma powodów do pesymizmu przed nadchodzącymi zmaganiami.
W końcówce meczu, mimo że Świątek walczyła do samego końca z rywalką ze ścisłej światowej czołówki, to Pegula okazała się lepsza. Amerykanka wygrała trzy gemy z rzędu, przypieczętowując zwycięstwo w pierwszym secie wynikiem 7:5.
Source: sportowefakty.wp.pl
![MŚ U-20 kobiet: Polska - Kolumbia [RELACJA NA ŻYWO]](https://wiadomosci.atm.pl/wp-content/uploads/2026/09/cluster_219010272951595.webp)

