Białystok: Widzew przerywa złą passę, wygrywając z Jagiellonią 2:0

Zabójcze trzy minuty Widzewa w Białymstoku! Pierwsza wyjazdowa wygrana od prawie pół roku

Zacięta pierwsza połowa i przełom Widzewa

W niedzielnym spotkaniu Jagiellonia Białystok zmierzyła się z Widzewem Łódź. Gospodarze, którzy rozpoczęli sezon ligowy z kompletem sześciu punktów po dwóch kolejkach, a także odnieśli zwycięstwo w eliminacjach Ligi Europy, byli faworytami. Z kolei Widzewiacy, z dwoma punktami po dwóch remisach, dążyli do poprawy swojej pozycji. Pomocnik łódzkiej ekipy, Emil Kornvig, przed meczem podkreślał znaczenie walki i kreowania sytuacji, aby osiągnąć wysokie miejsce w tabeli.

Pierwsze 45 minut meczu charakteryzowało się aktywnością gospodarzy. W 15. minucie Jagiellonia miała podwójną okazję do zdobycia bramki, kiedy to strzał Jesus Imaz został odbity przez bramkarza Widzewa, Bartłomieja Drągowskiego, który następnie efektownie interweniował po próbie Kajetana Szmyta. Jedyną godną uwagi akcją przyjezdnych w pierwszej połowie był lekki, celny strzał Sebastiana Bergiera pod koniec drugiej „piętnastki”.

W 37. minucie Widzew domagał się rzutu karnego, jednak sędzia Damian Kos po sygnale z wozu VAR nie przyznał gościom jedenastki. Pierwsza połowa obfitowała w brutalne faule, a trzech zawodników łódzkiej drużyny otrzymało żółte kartki. Do przerwy wynik pozostawał bezbramkowy, a Jagiellonia mimo prób nie potrafiła sforsować obrony Widzewa, często kończąc akcje spalonymi lub interwencjami obrońców. Widzew z kolei był niedokładny i mało brawurowy w ofensywie.

Decydujące minuty i przełamanie złych pass

Początek drugiej połowy przyniósł niespodziewane rozstrzygnięcie. W 52. minucie, po dośrodkowaniu z rzutu rożnego autorstwa Mario Garcii, Sebastian Bergier najwyżej wyskoczył do piłki i strzałem głową otworzył wynik spotkania. Bramkarz Jagiellonii, Sławomir Abramowicz, popełnił błąd, mijając się z futbolówką. Próbował później przekonać arbitra, że był faulowany, jednak bezskutecznie.

Nie minęły zaledwie dwie minuty, a Widzew podwyższył prowadzenie. Świetna górna piłka z lewej strony od Mario Garcii trafiła do Frana Alvareza. Hiszpan ze spokojem przełożył sobie ją na lewą nogę i precyzyjnym strzałem, tuż przy słupku bramki Sławomira Abramowicza, ustalił wynik na 0:2. Bramkarz Jagiellonii mógł jedynie obserwować lot piłki.

Po stracie dwóch bramek Jagiellonia straciła impet. Akcje tworzone przez gospodarzy były szybko neutralizowane przez obrońców Widzewa, a do „czystych” strzałów dochodziło coraz rzadziej. Wprowadzony po stracie dwóch goli Nik Prelec stworzył sporo zamieszania w ataku. W 90. minucie jego strzał umiejętnie obronił Drągowski, a w doliczonym czasie gry Słoweniec trafił w poprzeczkę.

Koniec serii i dalsze plany

Dla trenera Jagiellonii, Adriana Siemieńca, była to pierwsza porażka w sześciu meczach z Widzewem jako szkoleniowiec. Wcześniej wszystkie jego spotkania z łódzką drużyną kończyły się zwycięstwami. Dla Widzewa Łódź było to pierwsze wyjazdowe zwycięstwo od 14 lutego, co zakończyło serię siedmiu kolejnych meczów ligowych bez wygranej na wyjeździe. Łodzianie również przerwali fatalną passę siedmiu kolejnych meczów ligowych bez zwycięstwa nad Jagiellonią, która trwała ponad cztery lata.

Jednym z bohaterów spotkania był Bartłomiej Drągowski, który popisał się czterema udanymi obronami, co miało kluczowe znaczenie dla utrzymania czystego konta. Po trzech kolejkach Ekstraklasy, podopieczni Aleksandara Vukovicia pozostają niepokonani.

W następnej serii gier Widzew Łódź zmierzy się u siebie z Koroną Kielce. Z kolei Jagiellonia Białystok ma przed sobą przede wszystkim rewanżowe spotkanie w Glasgow z Rangersami w eliminacjach Ligi Europy.

Mecz zakończył się wynikiem Jagiellonia Białystok 0:2 Widzew Łódź, z bramkami zdobytymi przez Sebastiana Bergiera w 52. minucie i Frana Alvareza w 54. minucie. Spotkanie obserwowało 18 122 widzów.

article cover
article cover Credit: sport.interia.pl

Source: sportowefakty.wp.pl

© 2026 wiadomosci.atm.pl — Wszelkie prawa zastrzeżone. | Polityka prywatności